Początek naszej historii sięga 2022 roku. Po kilku latach rozmów, marzeń i przeglądania ogłoszeń zaczęliśmy na poważnie szukać miejsca, które moglibyśmy nazwać swoim.

Początkowo szukaliśmy przede wszystkim działki. Marzeniem Agnieszki było około 20 arów ziemi, na której mogłaby stworzyć duży ogród, posadzić drzewa i znaleźć miejsce dla kilku zwierząt. Zależało nam na spokoju, przestrzeni i bliskości natury. Nie interesowało nas osiedle nowych domów ani życie w mieście.

Przez kilka weekendów jeździliśmy po okolicy, zaglądaliśmy w boczne drogi, pytaliśmy mieszkańców o działki na sprzedaż. Często wracaliśmy z niczym, raz wyprzedzili nas inni kupujący, ale każda taka wycieczka przybliżała nas do celu.

Pewnego dnia trafiliśmy na stare siedlisko.

Dom był opuszczony od kilku lat. Podwórko zarosło samosiejkami, budynki gospodarcze pamiętały lepsze czasy, a wokół panowała cisza przerywana jedynie śpiewem ptaków. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to jak miejsce, w które większość osób chciałaby zainwestować swoje oszczędności.

Jednak po obejrzeniu nieruchomości wiedzieliśmy, że to właśnie to.

Widzieliśmy więcej niż zarośnięte podwórko i zalegające śmieci. Widzieliśmy potencjał, piękną cegłę ukrytą pod warstwami czasu oraz miejsce, które mogło znowu tętnić życiem.

Nie wszyscy podzielali nasz entuzjazm.

Rodzina podchodziła do naszego pomysłu z dużą rezerwą. Trudno się dziwić, bo stan budynków budził wiele pytań. Jeszcze większe wątpliwości dotyczyły kwestii formalnych. Nieruchomość miała nieuregulowany stan prawny, a dodatkowym problemem był brak uregulowanego dojazdu do działki.

Zanim podjęliśmy decyzję o zakupie, postanowiliśmy dokładnie sprawdzić stan techniczny domu. Skonsultowaliśmy budynek z konstruktorem, który ocenił stan murów, fundamentów oraz konstrukcji. Chcieliśmy wiedzieć, czy remont ma ekonomiczny sens i czy dom będzie można bezpiecznie uratować.

Każda kolejna rozmowa utwierdzała nas w przekonaniu, że warto spróbować.

Przed nami było jeszcze wiele miesięcy formalności, dokumentów, uzgodnień, niepewności, a przede wszystkim ryzyka. Jednak najważniejsza decyzja już zapadła.

Znaleźliśmy miejsce, którego szukaliśmy.

Tak rozpoczęła się historia Murowanego Projektu.

Tags:

No responses yet

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry